Słowo dieta, choć oznacza styl odżywiania się, najczęściej kojarzy nam się z wyrzeczeniem. Liczenie kalorii, niejedzenie ziemniaków, picie mleka 0%. Co rusz kolorowe czasopismo odsłania tajniki nowej super diety, a naukowcy publikują doniesienia o tym co jest skuteczne w odchudzaniu, a co nie. Od nadmiaru nie zawsze istotnych informacji można się pogubić. Ale czy choć raz zastanawialiśmy się nad tym jakie diety były modne w ostatnich latach? I czy coś rzeczywiście nam dały?


W latach 60-tych kobiety oszalały na punkcie liczenia kalorii. Skrupulatnie wraz z tabelką sumowały wartość kaloryczną spożywanych posiłków, bacząc aby nie przekroczyć danej normy. Tabelki przy obiedzie, tabelka w restauracji, tabelka w sklepie – świat podporządkowany liczbom. Nie zwracano uwagi na wartości odżywcze, a na wartość kaloryczną, skąd brały się spore niedobory witaminowe. Późniejsze badania udowodniły, że ludzie tyją mimo liczenia kalorii, zatem wiele kobiet przestało wierzyć w skrupulatne liczenie.


Było także wiele diet tematycznych: ananasowa, chlebowa itd.. bazujące na spożywaniu jednego typu produktu. Niestety pomijając wątpliwe efekty odchudzające, monodiety były wyczerpujące dla organizmu. Żaden bowiem owoc, warzywo, czy nawet jedno danie nie jest w stanie dostarczyć nam wszystkich niezbędnych składników odżywczych. Niedobory witaminowe były zatem na porządku dziennym, a organizm męczył się, co odbijało się i na samopoczuciu, i na metabolizmie, który znacznie zwalniał.
Lata 70-te przyniosły wroga w postaci połączenia kalorii i węglowodanów. Hasło „jedz połowę” górowało wśród odchudzających się kobiet. Wina za zbędne kalorie spadała głównie na kluski, pierogi, ziemniaki i chleb. Ostatnimi czasy zaś wrogiem stał się tłuszcz. Moda na odtłuszczone produkty,  rozprzestrzeniła się na rynku produktów spożywczych w tempie błyskawicznym, a pogubieni w tym wszystkim konsumenci rzucili się na „niskotłuszczowe” rzeczy jak na wybawienie.


Obecnie do najczęściej stosowanych diet odchudzających należą: dieta Atkinsa, dieta South Beach, dieta Śródziemnomorska, dieta Strażników Wagi i dieta Kopenhaska. Fora internetowe huczą od wpisów o stosowaniu tych diet. Jednak w tej pogoni za zbędnymi kilogramami zapomnieliśmy o zdrowym, racjonalnym odżywianiu. A przecież wg słownika języków obcych, dieta to „system odżywiania z ustaleniem jakości i ilości pokarmów, dostosowany do potrzeb organizmu”. Nie zapominajmy zatem o potrzebach swojego organizmu i nie ulegajmy chwilowej modzie na ostatnią „dietę-cud”. Zwłaszcza przed wakacjami!


Źródła: medicalnewstoday.com, swo.pwn.pl, M.Grillparzer „Dieta szczęścia z niskim udziałem węglowodanów”

fot.: lockstockb/sxc.hu

Strona, na której aktualnie się znajdujesz używa plików cookies w celu poprawnego funkcjonowania. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień cookies w przeglądarce. Wiecej informacji na temat plikow cookies oraz jak je usunac zobacz strone o plikach cookie.

  Akceptuje pliki cookie na tej stronie.
wellnessday.eu