Dlaczego ciężko nam zaakceptować swoją kobiecość? Jak żyć w zgodzie z własnym cyklem? Przeczytajcie pierwszą część wywiadu z Katarzyną Chustecką, instruktorka hatha jogi i medytacji, socjologiem, założycielką Ośrodka Dobrych Praktyk Radzenia sobie ze Stresem EQUANIMUS.

 

Beata Mąkolska, Wellnessday.eu: Wokół miesiączki krąży wiele mitów. Jedne Panie uznają ją za przekleństwo kobiecej natury, inne starają się nie zwracać na nią uwagi i "jakoś przetrwać" te dni. Bywa, że dopiero urodzenie dziecka wyzwala w Paniach pokorę wobec cudu funkcjonowania kobiecego ciała. Dlaczego w dzisiejszych czasach tak trudno jest nam pogodzić się z kobiecą naturą? Ze zmiennością tej natury?


Katarzyna Chustecka: No cóż, taka nasza kultura, w której wartości reprezetowane przez kobietę nie stoją na piedestale. Liczy się liniowość i przewidywalność, a nie zmienność i pulsacyjność procesów życiowych, zadaniowość i efektywność, a nie relacyjność czy dbałość o szerszy plan, racjonalność a nie uczucia. Ciało w tej kulturze zostało skontrolowane, podobnie jak przyroda, którą należy ujarzmić, aby przynosiła zysk.  Dlatego nasza kobieca zmienność może nam samym  wydawać się niepokojąca. Ja sama niekiedy łapię się na lekkim popłochu, kiedy zauważam u siebie  zmianę tempa i nastroju: że wpłynie to negatywnie na moją pracę. I właśnie z pracą związanych jest wiele obaw kobiet. Jest to bowiem sfera nadal zarezerowana dla mężczyzn, która rządzi się męskimi zasadami przewidywalności i wydajności. Kobiety nie były dopuszczane do tej sfery ze względu na nasza zmienną naturę. Te, które osiągnęły wysokie stanowiska menadżerskie również często przyjmują męski styl kierowania, a bardzo szkoda i, na szczęście, to też powoli się zmienia. I myślę, że jest jedna z najdonioślejszych zmian tych  czasów: mamy kobiety wprowadzające kobiecy punkt widzenia i wartości w polityce i kadrze menadżerskiej oraz biznesie, bo to tam znajdują się potężne środki zmiany społecznej. Dzięki temu wniesienie kobiecej perspektywy jest już tylko kwestią czasu.

BM: Kiedyś oglądałam program dokumentalny, w którym kobiety o zróżnicowanym wieku spotykały się ze sobą i wspierały w budowaniu świadomości na temat swojego ciała i cyklu. Prowadząca te warsztaty mówiła, że każdy etap cyklu jest "po coś", że np. dni miesiączki to czas, w którym należy wyjątkowo skupić się na sobie, być bliżej siebie, niż zazwyczaj. Czy ma Pani jakieś rady, wskazówki, jak żyć właśnie w zgodzie z własnym cyklem?

cialo-kobiety

Katarzyna Chustecka: Takie  warsztaty prowadzi Aleksandra Pope, która od lat zajmuje się zgłebianiem mądrości kobiecego cyklu. Tak jest w rzeczywistości, że każdy etap cyklu wnosi inną energię do życia kobiety. Aleksandra Pope twierdzi, że każdy z czterech etapów cyklu jest jak pora roku i przynosi inne doświadczenie ciała, inne samopoczucie, poziom energii, nastrój, zachcianki, predyspozycje, odporność na stres czy zainteresowanie relacjami. Obserwując siebie w czasie każdego etapu cyklu możemy dostroić się do niego i w ten sposób odkryć to, co w inm najlepsze oraz z tego skorzystać. 
Tak więc czas tuż po zakończeniu miesiączki to wiosna, nowy początek nowy start, odrodzenie: to energia początku, pomysłow, zmian, ale też jasności co do naszych potrzeb... Warto pomyśleć wtedy co chcemy zmienić.
Potem przychodzi lato: a więc owulacja. To dojrzewanie, szczyt zdolności, ekspresji i formy. Jesteśmy przebojowe, ekstrawertyczne, działamy w świecie na pełnych obrotach, chce nam się kochać, eksperymentować i rozbic mnóstwo rzeczy na raz i udaje nam się to.
Ale nie trwa to wiecznie, bo przychodzi jesień: czas kiedy cieszymy sie plonami, zbieramy dobra energię tego, co dokonałyśmy do tej pory. No i wreszcie przychodzi zima czyli miesiączka. Czas odpoczynku, śmierci właściwie, oczyszczenia, po to aby po nim mogło przyjść odrodzenie. Naturalne dla takiego etapu jest wycofanie się, zagłębienie się w sobie, medytacja, odpuszczenie doczesności na tyle, na ile się da. Dawno temu  kobiety miesiączkujące nie dlatego nie uczestniczyły w rutynowym  życiu społeczności, że (jak twierdzą niektórzy) były w tym czasie skalane krwią miesięczną, brudne. Było tak dlatego, aby umożliwić im odpoczynek i zagłębienie sie w sobie. Wiele mądrych kobiet twierdzi, że w tym czasie poddając sie sobie znajdujemy odpowiedzi na nurtujące nas pytania i doświadczamy wglądów. Mądrość kobiety drzemie w jej ciele, a dokładnie: w brzuchu. Tak więc mówiąc krótko, w czasie okresu wrzucamy totalnie na luz, jesteśmy duzo ze sobą i rozluźniamy brzuch.

 

BM: Wydaje mi się, że nie można czuć się w pełni kobietą nie akceptując do końca swojego ciała i zachodzących w nim procesów. Jak Pani sądzi, dlaczego tak trudno jest teraz - zarówno nastolatce, jak i dojrzałej kobiecie - zaakceptować swoje ciało?

 

Katarzyna Chustecka:  Do pewnego wieku nie frapują nas kwestie społeczne związane z płcią. W pewnym momencie orrientujemy się, że pewne role społeczne i umiejętności przypisuje sie kobietom, inne mężczyznom i jeśli kultura jest wobec kobiet opresyjna, nie szanuje ich inności, to kto by chciał być kobietą? Mało jest też pozytywnych wzorców kobiecej mocy w starszych kobietach, dlatego trudno jest dziewczynie dorastającej radzić sobe ze zmieniającym się ciałem, które coraz wyraźniej pokazuje kim ona jest i gdzie jej miejsce. To koniec beztroski.  Sądzę, że jest to tez związane z niewielką, chociaż zmieniającą się świadomością seksualną kobiet.
Należy tez pamiętać, że wygląd  w naszym swiecie ma bardzo duże znaczenie. Jesteśmy kulturą wprzeważającej mierze wizualną. Ładni ludzie maja łatwiej od pierwszego kontaktu - jest to obiektywna prawda. Ładna dziewczyna, modnie ubrana, może liczyć na towarzystwo. Towarzystwo to dla nastolatka podstawa – nowa rodzina.

 

Kolejna część wywiadu już wkrótce na Wellnessday.eu. Zapraszamy!

 

fot.: Omar Franco/sxc.hu

 

 

 

O ekspercie:

katarzyna-chustecka 

Katarzyna Chustecka:  Instruktorka hatha jogi i medytacji, socjolog

Praktykuje jogę wg metody B.K.S Iyengara od roku 1998. Czerpała wiedzę od
najlepszych nauczycieli z Polski i zagranicy. Odbyła kurs w Ramamani Iyengar
Memorial Yoga Institute w Punie w Indiach oraz u Sharata Arory na Goa.
Posiada licencję instruktora rekreacji w zakresie ćwiczeń psychofizycznych,
uczestniczy w Kursie Nauczycielskim Introductory II.

Założycielka Ośrodka Dobrych Praktyk Radzenia sobie ze Stresem EQUANIMUS na
warszawskim Wilanowie,gdzie prowadzi zajęcia jogi, relaksacji i medytacji.

Interesuje się związkiem ciała z psychiką, oraz wpływem asan jogi na cykl
miesięczny i rytm życia kobiety. Mama dwóch córek.

 

 

 

 


 

moje-cialo-to-ja

Artykuł jest częścią akcji MOJE CIAŁO TO JA, która od listopada do stycznia trwa na kobiecym portalu Wellnessday.eu. Akcja MOJE CIAŁO TO JA ma na celu zwrócenie uwagi na problem braku akceptacji własnego ciała przez kobiety i wspomóc panie w pokochaniu własnych kształtów takimi, jakie są.

więcej o akcji >>


 

 

TOTALNA WYPRZEDAŻ  | kosmetyki | książki - likwidacja naszego mini sklepu  NaturaZdrowia.pl>> :)

 

 

Strona, na której aktualnie się znajdujesz używa plików cookies w celu poprawnego funkcjonowania. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień cookies w przeglądarce. Wiecej informacji na temat plikow cookies oraz jak je usunac zobacz strone o plikach cookie.

  Akceptuje pliki cookie na tej stronie.
wellnessday.eu