O przedmiotowym traktowaniu związku i puzzlach miłości rozmawiamy z Małgorzatą Krawczak, coach relacji, trenerką rozwoju, właścicielką NaturaSukcesu.pl

Beata Mąkolska, Wellnessday.eu: Większość kobiet opowiada się za tym, że tworzą, bądź chciałyby tworzyć związek partnerski. Niby mamy równe prawa, a tymczasem wystarczy poczytać fora internetowe, posłuchać opowieści snutych na firmowych korytarzach czy rozmów w środkach komunikacji miejskiej, by zobaczyć i usłyszeć, że to nadal stereotypy tkwią w naszym życiu. Weźmy pod uwagę choćby ten nacisk, aby to mężczyzna oświadczył się kobiecie, aby to on zaprosił ją na randkę, zadzwonił...

Małgorzata Krawczak: W układzie patriarchalnym mężczyzna zawsze czuł się opiekunem. On był tym myśliwym, zaopatrywał rodzinę, dokładnie wiedział co należy do jego obowiązków, czuł się odpowiedzialny za materialny byt rodziny. Tradycja poprzednich obyczajów była o tyle dobra, że pokazywała miejsce kobiety i mężczyzny. Teraz jest lepsza – w końcu do tego świat zmierzał – niestety, wszystko jest wymieszane – mamy nowe możliwości, ale mamy także więcej problemów związanych z generowanymi przez to niejasnościami. Kolekcjonujemy nowe przekonania obok starych nawyków, które realizują zakorzenione w nas stereotypy.
inwestowanie-w-zwiazek-a-zerwanieBM: I te niejasności są doskonale widoczne w zachowaniach obu płci: panie z jednej strony mówią, że chcą być niezależne, a z drugiej nierzadko jest dla nich jasne, że to mężczyzna zapłaci rachunek.

Małgorzata Krawczak: Kobieta, która w tej głębokiej podświadomości ewolucyjnej potrzebuje przestrzeni, żeby tworzyć relacje, zajmuje się wytycznymi. To jest element, który przeszkadza prawdziwie kochać, bo skupia się na wytyczaniu zadań – wylicza co facet powinien, formułuje coraz to nowe oczekiwania i mocno rozlicza z niewykonanych zadań. To wręcz oddala od niezależności, gdyż niezależność jest wtedy, gdy nie mam potrzeby rozliczać i sprawdzać. To tak bez wchodzenia w szczegóły przedsiębiorczości czy biznesu, a opierając się o sferę emocjonalną.
Kobieta, zwłaszcza kobieta w pewnym wieku, która dopiero uczy się na własnej skórze różnych odcieni związku, będzie naciskała na realizację kolejnych etapów zaangażowania, aż dojdzie do presji na oświadczyny. Bo stereotypy, bo zamiłowanie do tradycji jest silniejsze....

 

BM: Pomieszanie ról, rozmycie tradycji...  To co uwielbiam szczególnie, to głoszone obecnie hasła, że „mieszkamy ze sobą na próbę” i „żeby się sprawdzić”. Co to w ogóle znaczy?

Małgorzata Krawczak: Mężczyzna mówi „na próbę” - jemu jest wygodnie, bo ona pierze, gotuje i sprząta nie na próbę - a na serio. Ona dąży do stabilizacji, on sobie testuje.

 

BM: Przypomina mi się pewien eksperyment, o którym pisaliśmy na łamach Wellnessday.eu – gdy pewien profesor zapytał studentów, czy zamierzają ożenić się z dziewczyną, z którą aktualnie mieszkają, większość z nich krzyczała „Nie!”. Dziewczyny owych mężczyzn zaś były w większości przekonane, że ślub jest tylko kwestią czasu. (więcej w artykule: Po co nam ślub? Życie na kocią łapę - wymówki, opinie i fakty na temat związków niezalegalizowanych)

Małgorzata Krawczak: No właśnie. Jakich słów byśmy nie użyli opisując tego typu sytuacje 'na próbę', to kwestia zasadnicza pozostanie bez zmian. My kobiety, w zasadzie genetycznie, nastawione jesteśmy na budowanie relacji, na tworzenie odpowiedniej atmosfery, na pielęgnowaniu ogniska domowego. Panowie zaś mają 'ewolucyjnie zaprogramowane' dorzucanie do tego ogniska, czyli wykonywanie zadań. I ile masek by tu nie założyć – szowinizm, feminizm, seksizm, tradycja, wyzwolenie, programy polityczne czy bunt – to w głębi żyjemy kierując się albo budowaniem relacji, albo wykonywaniem zadań. Gdyby nie te różnice, świat by wyglądał inaczej i pewnie mniej ciekawie.

Utrzymywanie dobrych relacji może okazać się najważniejszym zadaniem, tak jak wykonywanie odpowiednich zadań może stanowić fundament relacji. Rozmawiajmy zamiast narzucać sobie i innym. Możemy wyrwać zęba z korzeniem, ale nie korzeni  naszych myśli – możemy tylko je odpowiednio formować. Życie biegnie zbyt szybko, a relacje się docierają na rożnych szczeblach niekoniecznie w równym tempie.  I nawet jeżeli coś się dzieje szybko – często jest to pozorne. Jest to chwiejna relacyjność. Nie jesteśmy w stanie wyłapać niuansów, zaplątujemy się w powierzchowność i po latach wpadamy w zagubienie. Często te puste hasła wymyślane przez dziwne ruchy kobiet to rozpaczliwe wołanie: ja chcę być kobietą, chcę żeby mężczyzna o mnie dbał.

To, co jest potworne w naszych czasach – to fakt, że cielesność została spłycona do aktu fizycznego przedstawianego w nierealny, bezduszny sposób. Wiadomo, że jeżeli spełniam warunki lansowane przez pewne grupy, to mam szanse bycia zauważoną, docenioną. Świat nauczył oceniać ludzi po tym, co jest widoczne, zamiast dostrzegać to, co prawdziwe. Stąd wszelkie zasady, reguły, dresscody i inne wytyczne – tak łatwiej.

 

BM: To jest też niebezpieczne. Umysł ludzki działa pod wpływem hormonów, więc jeżeli jeszcze się jeszcze nie znamy jako ludzie, nie znamy swoich celów, wartości, priorytetów, ale dojdzie do mocnego kontaktu na poziomie fizycznym, wydzielają się hormony i tracimy racjonalną zdolność myślenia. To taka pułapka ewolucji, aby umysł nie przeszkadzał nam w rozmnażaniu gatunku – przy kontakcie cielesnym przestajemy myśleć. Tylko, że nam teraz to już rzadko kiedy chodzi o rozmnażanie gatunku. Kobiety szukają wartościowego partnera, a mężczyźni wartościowej partnerki. Gdy hormony „ogłupiają” mózg, a ich reakcja jest przez naukowców porównywana do odurzenia narkotykami – sterują nami instynkty. I niestety bywa, że gdy hormony po tych pierwszych tygodniach opadną, spadają „różowe okulary”, a my już jesteśmy w jakiś sposób zaangażowani. Z pułapki biologicznej wpadamy w pułapkę konsekwencji.

Małgorzata Krawczak: I nagle życie traci sens... Nowy sens pojawia się np. wraz z dzieckiem, a gdy dziecko dorośnie to czekamy na kolejny sens pt. wnuczęta. Nowy sens życia może nazywać się romans, praca czy hobby. Ale to tylko kolejne maski, aby ukryć błąd, do którego przyznać się nie chcę i nie mogę, bo co inni powiedzą.

 

BM: Liczymy ile już  „włożyliśmy w ten związek” i ignorujemy jakiś dziwny niepokój z własnego wnętrza powtarzając jak mantrę: „już tyle zainwestowałam w ten związek”.

Małgorzata Krawczak: Jest takie określenie. Mnóstwo kobiet tego używa. Często proporcja między inwestycją w związek a inwestycją w siebie to 100 do 0. I jak w związku coś zaczyna się kruszyć, my nie mamy oparcia w nikim, nawet w sobie. Inwestując tylko w związek pokazujemy wszystkim, że jestem nikim. A jak doceniać i szanować i kochać nikogo?

 

BM: To kluczowy argument przy rozstaniach, rozwodach, walce o pieniądze. Bo ona „tyle zainwestowała w ten związek, a on ją zdradził, więc jej się należy”. Czy to nie jest roszczeniowe podejście? Absolutnie przeciwstawne do pojęcia „bezinteresownej miłości'?

Małgorzata Krawczak: To jest to, że ta ewolucja za szybko się potoczyła w przypadku kobiet. Określenie „inwestycja” od lat było stosowane w biznesie, a ten z kolei był domeną mężczyzn. Wiele kobiet, gdy już wejdzie na ścieżkę zawodową, zaczyna absolutnie wszystko traktować w kontekście biznesu. Rachunek zysków i strat – rozliczenie szczegółowe. Kobiety, które są, powiedzmy, bierne zawodowo i aktywne stereotypowo, będą grały rolę ofiary, której należy się zadośćuczynienie.
Tymczasem należy zadać sobie pytanie: jakie to było uczucie między nami, skoro przy rozstaniu należy mi się np. samochód? Co w takim razie inwestowałam w związek, skoro da się to przeliczyć na np. samochód?

 

CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE...

 

 

Rozwój osobisty

Dziś każdy chce być sobą i od słuchania innych na temat tego jak być sobą... jeszcze bardziej oddalamy się od siebi. Dlatego zebraliśmy dla Was 5 prostych wskazówek od eksperta na temat autentyczności Stephena Josepha, psychologa zajmującego się badaniem rozwoju człowieka.

 

Zdrowie holistyczne

serce

Czy kochamy swoje własne serce? Czy umiemy o nie dbać? Oto 18 rzeczy, które możesz robić dla swojego serca. Wprowadź je w swój codzienny styl życia, a obniżysz  ryzyko zapadnięcia na choroby serca o 92%.

 

Książki polecane

Karty Energia Serca wraz z książeczką, to połączenie kart wyroczni (oracle cards) z kartami coachingowymi. Dedykowane do pracy własnej z symbolami i z przestrzenią serca są narzędziem  ułatwiającym przyglądanie się własnym emocjom i świadome wchodzenie w przestrzeń serca.

 

Strona, na której aktualnie się znajdujesz używa plików cookies w celu poprawnego funkcjonowania. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień cookies w przeglądarce. Wiecej informacji na temat plikow cookies oraz jak je usunac zobacz strone o plikach cookie.

  Akceptuje pliki cookie na tej stronie.
wellnessday.eu