Czy to co sądzimy o swoim ciele zależy od naszego wieku? A może od życiowych doświadczeń? Faktu urodzenia dzieci? Oto kolejne bohaterki reportażu "Czy lubię swoje ciało".

akceptowac-cialo

Lubię siebie bardziej niż kiedyś

Halina – 45 lat, wysoka, o kobiecym rozmiarze 42, jak sama mówi. Przesympatyczna ciemna blondynka, pracująca w księgowości. Bije od niej ciepło i spokój. 

Myślę, że akceptuję swoje ciało dziś bardziej niż przez ostatnie trzydzieści lat. Tak mniej więcej trzydzieści, bo liczmy od tego okresu dojrzewania, kiedy to dziewczyna zaczyna z przerażeniem bądź radością odkrywać, że jej ciało się zmienia. Ja byłam przerażona. Szybko urosły mi piersi i jak się możesz domyślić – stały się obiektem żartów kolegów z podwórka i szkoły. Było to bardzo przykre. Dziś wiem, że piersi miałam normalne, że wcale nie byłam za gruba – jak mi się całe życie wydawało, że byłam zupełnie normalną, fajną, kształtną dziewczyną. Dziś mam trochę więcej lat, gorszą kondycję i mniej energii, ale kocham swoje ciało. Takie mam, takie je zaakceptowałam, nosimy się ze sobą codziennie :) Mój mąż szaleje za mną i nadal po dziesięciu latach życia razem, widzę zachwyt w jego oczach. Tak, to mój drugi mąż, pierwszy związek to było nieporozumienie jakie spotyka wiele kobiet, które zbyt wcześnie wychodzą za mąż. Smutno mi czasem gdy widzę młode dziewczyny wymalowane od stóp do głów, poprzebierane w dziwne kreacje, w mało wygodnych butach maszerujące wzdłuż witryn sklepowych. Kiedyś zakładało się trampki i leciało na podwórko, a teraz – dziewczyna spędza dwie godziny przed lustem i szafą, żeby się „przejść” po sklepach. I ja nie mówię o dwudziestolatkach, ja mówię o piętnasto czy szestastolatkach! To jest straszne! Te dziewczyny w ogóle nie szanują siebie, jak zatem mają je szanować inni? Czy mam dzieci, tak  - córkę, ma siedemnaście lat właśnie i z przerażeniem patrzę na niektóre jej koleżanki z klasy. Rozmawiamy ze sobą, spędzamy czas razem, tak jest od czasu rozwodu, przedtem miałyśmy ze sobą bardzo słaby kontakt. W zasadzie rozwód wyszedł jej na dobre, bo też ma teraz lepszy kontakt z ojcem. Kinga z zapałem trenuje siatkówkę także, ubiera się na sportowo. Bardzo ją w tym wspieram, bo raz, że to zdrowe, a dwa, że nie zajmuje się szwędaniem po centrach handlowych, tylko albo trenuje, albo się uczy. Tak, o seksie też rozmawiamy. Ona sama mówi, że na chłopaka ma jeszcze czas. Ja staram się dbać o to, żeby znała swoją wartość, żeby ceniła sama siebie. Wtedy, gdy przyjdzie czas, to i pozna kogoś wartościowego. Tak jak ja poznałam :)

 

 

Być najwspanialszą kobietą na świecie

Zuza to 28 letnia świeżo upieczona mama. Wygląda zupełnie zwyczajnie, jest niezwykle radosna i szczęśliwa. Na spotkanie przychodzi z synkiem, małym łobuziakiem o równie wielkich, brązowych oczach jak ona, który ma na sobie bluzę z napisem: Kocham mamusię!.

Przepraszam cię od razu, moje dziecko jest bardzo energiczne i nie wiem, jak długo będziemy mogły spokojnie porozmawiać. Jacuś ma roczek i doprawdy jego pasją jest poznawanie świata. Czekaj dam mu ciasteczko to zyskamy dziesięć minut. (Jacuś dostaje ciasteczko)
No dobrze. Czy akceptuję swoje ciało? Pewnie że tak! Mam wspaniałe ciało, które sprowadziło na świat tego oto wspaniałego chłopczyka! Zaraz po porodzie to czułam się jak po zderzeniu z ciężarówką, ale nawet nie wiadomo kiedy, schudłam, wszystko mi się zagoiło. Po porodzie tak się skupiłam na Jacusiu, że nie wiem kiedy te pierwsze miesiące minęły, w ogóle nie zwracałam uwagi na siebie. Gdy Jacuś miał 5,5 miesiąca przyleciała moja siostra ze Stanów i złapała się za głowę, hehe. Mówi do mnie: patrz! I przed lusto mnie ciągnie, a tam rzeczywiście – jakaś maszkara w dresie, potargana, ale o przeszczęśliwym spojrzeniu. Moja siostra jest jak kapral – zaraz wszystko zarządziła, mój mąż nieco przerażony (ale zadowolony jak się potem okazało) został na kilka godzin z Jacusiem, a siostra przeciągnęła mnie po fryzjerze, kosmetyczne i jeszcze poszłyśmy na zakupy ciuchowe. Wyobraź sobie, że noszę rozmiar mniejszy niż przed ciążą! :) To cieszy, ale jakoś nie stanowi mojej obsesji. No już już, - czekaj dam mu jeszcze jedno ciastko. (Jacuś dostaje drugie ciasteczko). 
No więc a ja się chyba ze swoim ciałem pogodziłam w ciąży – rozumiesz? (Jacuś wypluwa ciasteczko).
Jacuś nie chcesz już ciasteczka? O dzięki. Zobacz Jacuś – pani dała ci ładną książeczkę, zobacz jaki kotek. (Jacuś ogląda ksiażęczkę)
Masz dzieci czy zawsze nosisz w torebce ksiażeczki z obrazkami? Hehe, no to sama wiesz, jak jest w ciąży - człowiek nie ma kontroli nad tym że mu brzuszysko rośnie, że waga idzie w górę, że puszcza bąki niekoniecznie wtedy, kiedy by chciał i stęka przy najmniejszym wysiłku. I nawet jak ma się ochotę ryczeć, bo już nie ma co na siebie włożyć, a chciałoby się wyjść z domu do ludzi, to potem dostajesz kopniaka w żebra od lokatora w brzuchu i wiesz, że twoja wspaniała kruszynka siedzi w środku, więc trzeba ten brzuszek kochać i mówić do niego z czułością. A potem to jest wielkie zamieszanie w domu i nie ma czasu myśleć o duperelach. Jaka jestem, taka jestem, koniec kropka. Jak się komuś nie podobam – to niech na mnie nie patrzy. My z mężem to najbardziej siebie lubimy takich zwyczajnych – w piżamie, w pieleszach, jak się kotłujemy z Jacusiem. Ja nie potrzebuję mieć super sukienki i czerwonych szpilek żeby czuć się kobietą. Dla mojego męża i dla mojego synka jestem najwspanialszą kobietą na świecie. I ja tak się czuję – jak najwspanialsza kobieta na świecie.

 

 

Dbać o ciało wewnątrz i na zewnątrz


Grażyna jest szczupła, elastyczna i w ogóle nie wygląda na swój wiek, a ma 39 lat. Od dziesięciu lat ćwiczy jogę i stosuje dietę makrobiotyczną. Jest bardzo spokojna, łagodna, mówi cicho, ale ma zdecydowany głos. W tej drobnej kobiecie tkwi ogromna siła charakteru.

Cieszę się, że jestem kobietą. Codziennie doceniam swoje ciało. O dziewiątej wieczorem zamykam się w łazience i wiadomo, że to jest mój czas. Mogę sobie zrobić błogą kąpiel, nałożyć  maseczkę, balsam do ciała. Albo zamiast w łazience siadam w kuchni i czytam sobie książkę, albo piszę maile z przyjaciółkami z liceum, albo idę czy basen. Mój czas, mój relaks, mój umysł, moje ciało. To co zrobimy ze sobą, ze swoim ciałem czy z umysłem – zależy tylko od nas. Nie  możemy dać sobie wmówić, że aby być dobrą żoną, kobietą, matką i tak dalej – to musimy wiecznie coś robić dla tego męża, dzieci czy własnych rodziców. Nie! Kobieta ma przede wszystkim być sobą, umieć cieszyć się sobą. Jak rozda samą siebie innym to co jej zostanie? Dlatego trzeba umieć siebie doceniać, troszczyć się o swoje ciało, odżywiać zdrowo, uprawiać aktywność fizyczną. Ludzie odkładają pieniądze na wykształcenie dzieci, mówiąc, że to jest inwestycja w przyszłość. Trzeba umieć też zainwestować w swoje własne ciało – jeżeli dziś nie będziemy o nie dbać, to jak ono będzie wyglądało za lat dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści? Medycyna estetyczna, nowe ubrania  czy fryzjer niewiele nam pomoże, jeżeli w środku nasze narządy nie będą zdrowe. Pytam kobiety: dbacie o siebie? A one mówią: Tak dbamy. Pytam dalej: A co robicie dla siebie? A one: Fryzjer, kosmetyczka, chodzę do kina z przyjaciółką, oglądam serial. To są ich autentyczne wypowiedzi! Rozrywka jest potrzebna, owszem, ale nie dbajmy tylko o własną powierzchowność. Dbajmy o całokształt. O całe ciało – wewnątrz i na zewnątrz.

 

 

 

Wysłuchała: Beata Mąkolska

Imiona i niektóre fakty zostały zmienione na prośbę rozmówców.

Część pierwszą reportażu można przeczytać tutaj: Reportaż - Czy lubię swoje ciało, cz.1

 

 

 

 


 

moje-cialo-to-ja

Reportaż jest częścią akcji MOJE CIAŁO TO JA, która od listopada do stycznia trwa na kobiecym portalu Wellnessday.eu. Akcja MOJE CIAŁO TO JA ma na celu zwrócenie uwagi na problem braku akceptacji własnego ciała przez kobiety i wspomóc panie w pokochaniu własnych kształtów takimi, jakie są.

więcej o akcji >>

Rozwój osobisty

Istnieje tyle sposobów poznania siebie ile ludzi na świecie.
Istnieją jednak pewne narzędzia psychologiczne, które ułatwiają, pogłębiają i przyspieszają ten proces.
Enneagram jest jednym z nich.

Zdrowie holistyczne

jogurt

Powszechnie dodawane do żywności substancje słodzące mają bardzo niekorzystny wpływ na nasz organizm. Dobrze wiedzieć o tym zwłaszcza, jeżeli nie żałujemy sobie (i dzieciom) słodzonych, przetworzonych produktów.

 

Książki polecane

W latach 80. XX w., niemiecki lekarz dr R. G. Hamer sformułował rewolucyjną koncepcję zdrowia i choroby. Gdy on i jego żona zachorowali na raka po śmierci syna, stwierdził, że to może nie być przypadek.

 

Strona, na której aktualnie się znajdujesz używa plików cookies w celu poprawnego funkcjonowania. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień cookies w przeglądarce. Wiecej informacji na temat plikow cookies oraz jak je usunac zobacz strone o plikach cookie.

  Akceptuje pliki cookie na tej stronie.
wellnessday.eu